Raport ze spotkania w MSWiA
[ czwartek, 5 lipca 2007, michuk ]
Dziś w godzinach popołudniowych spotkałem się z panem Wojciechem Wiewiórowskim, doradcą wiceministra MSWiA, Grzegorza Bliźniuka. Rozmowa dotyczyła zakresu spraw, które będą dyskutowane ze środowiskiem przy przygotowywaniu ostatecznej wersji Krajowych Ram Interoperacyjności, których stworzenie jest wstępnie planowane na 2008 r. Była też mowa o petycji.
Petycja, nieporozumienia, wnioski
Jak zapewne wszyscy wiedzą, w kwietniu tego roku wortal jakilinux.org wystosował petycję w sprawie stosowania GNU/Linuksa i Wolnego Oprogramowania w administracji publicznej, do osób odpowiedzialnych w rządzie za informatyzację państwa. Odpowiedź pana Bliźniuka wywołała spore rozgoryczenie w środowisku. Pojawiły się głosy zarzucające ministrowi niekompetencję, czy też ignorowanie społeczności. Jak się okazuje — nie do końca słuszne. W tym tygodniu odezwał się do mnie dr Wojciech Wiewiórowski, doradca ministra Bliźniuka i zaprosił mnie na rozmowę w celu wyjaśnienia nieporozumień i nakreślenia dalszych (wspólnych) działań.
Rozmowa była sympatyczna i rzeczowa. Nie będę przynudzał jej szczegółami, zamiast tego od razu kilka wniosków:
- Odpowiedź Ministerstwa była rzeczywiście niefortunna — pomylono wolne oprogramowanie z freeware. Ministerstwo zdecydowanie preferuje termin “Otwarte Oprogramowanie” (czyli open-source, w rozumieniu OSI), tym terminem woli się posługiwać i prawdopodobnie stąd pomyłka.
- Odpowiedź MSWiA wywołała skrajne reakcje, co spowodowało nawał listów i komentarzy, często bardzo agresywnych czy wręcz chamskich, skierowanych przeciwko Ministerstwu. Wspólnie uważamy, że tego rodzaju retoryka nie sprzyja dyskusji i powoduje narastanie wzajemnej nieufności. Moja rada — więcej pozytywnego, konstruktywnego działania i konkretnych, możliwych do realizacji pomysłów, mniej narzekania i postawy z góry zakładającej brak sukcesu. Wygrywają tylko Ci którzy umieją dyskutować i się porozumieć.
- Ministerstwo jest pozytywnie nastawione do promowania otwartości, zarówno jeśli chodzi o standardy jak i (w nieco mniejszym stopniu) oprogramowanie
- MSWiA jest gotowe do rozmów z osobami zaangażowanymi w promocję otwartego oprogramowania (co widać na załączonym obrazku :P)
- Co ważne, jest poparcie dla przeprowadzenia ekspertyz dotyczących stosowania otwartego oprogramowania w administracji (ekspertyzy to temat przewodni naszej planowanej odpowiedzi na odpowiedź MSWiA)
To chyba najważniejsze wnioski. Moje wnioski. Nie traktujcie tego jako stanowiska Ministerstwa, bo oczywiście nie mam żadnych uprawnień do prezentowania tegoż.
Propozycje jakilinux.org
A teraz w skrócie o merytorycznej części rozmowy, czyli o tym co najważniejsze. Poniżej przedstawiam propozycje, które zaprezentowałem na spotkaniu i które moim zdaniem powinny zostać szczegółowo omówione w trakcie dalszych konsultacji nad kształtem uchwały. Propozycje przekazałem panu Wiewiórowskiemu. Oczywiście to tylko moje własne przemyślenia a nie opinia jakiegokolwiek środowiska. Ta, mam nadzieję, również się pojawi, o czym za chwilę.
- Otwarte standardy w kontakcie państwo-obywatel (A2C lub C2A)
- Otwarty standard dokumentów
Stosowanie standardu OpenDocument Format (ODF) przy udostępnianiu dokumentów elektronicznych obywatelom (np. na stronach www). W przypadku dokumentów “do odczytu” możliwe jest użycie formatu PDF lub PS.- Dostępność aplikacji klienckich
Aplikacje klienckie do kontaktu obywatela z urzędem MUSZĄ być przygotowane tak, aby działały niezależnie od systemu operacyjnego czy konkretnych programów zainstalowanych na komputerze klienckim (obywatela):
- najprostsza droga: promowanie aplikacji dostępnych przez przeglądarkę internetową
- jeśli to z jakiegoś powodu niemożliwe (co jest rzadkością): promowanie technologii niezależnych od systemu operacyjnego (np. użycie technologii Java)
- WAŻNE: w przypadku podpisu elektronicznego: najlepiej użyć otwartego standardu (wspieranego przez zarówno przeglądarki www jaki i programy pocztowe), nie narzucanie obywatelowi stosowania konkretnego czytnika kart.
- Oprogramowanie pisane na potrzeby administracji publicznej
- Wymaganie stosowania otwartych standardów w przypadku gdy takie istnieją (protokoły, formaty danych, kryptografia)
- Preferowanie rozwiązań na wolnej licencji (GPLv2, GPLv3, BSD, etc), ewentualnie na innej licencji dającej zamawiającemu możliwość przejęcia rozwoju oprogramowania (konieczna dostępność kodu źródłowego i szczegółowe procedury budowania aplikacji oraz dokumentacja)
Oprogramowanie na wolnej licencji daje m.in:
- Przejrzystość
Jest możliwość weryfikacji kodu źródłowego jeśli chodzi o bezpieczeństwo- Niezależność od jednego dostawcy
Jest to szczególnie istotne gdy chodzi o rozbudowany system który ma działać latami i nie jesteśmy pewni czy chcemy żeby zajmowała się nim przez te wszystkie lata konkretna firma.- Możliwość rozbudowy aplikacji
- Oprogramowanie zamawiane przez administrację publiczną
(systemy operacyjne, pakiety biurowe, dodatkowe aplikacje użytkowe)
- Preferowanie rozwiązań wspierających otwarte standardy (np. OpenOffice.org w przypadku pakietu biurowego)
- Preferowanie rozwiązań na wolnej licencji (GPLv2, GPLv3, BSD, etc) — podobnie jak w przypadku Oprogramowania pisanego na potrzeby administracji publicznej
Propozycje posortowane są nieprzypadkowo. Punkt 1 uważam za kluczowy dla sukcesu informatyzacji kraju. Brak dyskryminacji obywateli to podstawowa wartość. Nawet jeśli pociąga za sobą nieco większe koszta. Punkt drugi jest ważny dla samej administracji — aby się rozwijała technologicznie potrzebna jest niezależność, którą najłatwiej osiągnąć poprzez wytwarzanie dobrego oprogramowania, stosującego wolne standardy, z otwartym kodem źródłowym. Punkt trzeci, najmniej istotny w tym zestawieniu (ale wciąż bardzo ważny!!!) to rozsądne dobieranie oprogramowania “pudełkowego” kupowanego przez administrację. Jeśli jest możliwość postawienia na open-source, należy to zrobić.
Co dalej
Dalej — będziemy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Ministerstwo w dającym się przewidzieć czasie planuje zorganizowanie spotkań z przedstawicielami środowiska open-source (w tym z prawnikami), mających na celu ustalenie ostatecznych “ram interoperacyjności”. W związku z tym uważam że celowa jest debata tegoż środowiska na temat aktualnych założeń uchwały oraz możliwych korekt i modyfikacji, które szłyby z duchem wolnego oprogramowania, jednocześnie dbając o zachowanie zasady neutralności technologicznej państwa. Jest plan, żeby taką debatę zorganizowała Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Jeśli coś więcej będzie wiadomo, dowiecie się o tym pierwsi
Lektura
Na koniec proponuję trochę lektury:
Liczba komentarzy: 7
- Link: <a href="jaklinux.org">Linux dla każdego</a>,
- Wytłuszczenie: <strong>tekst pogrubiony</strong>,
- Kursywa: <em>tekst pochylony</em>,
- Przekreślenie: <strike>
tekst przekreślony</strike>, - Kod: <code>
printf("blok kodu");</code>, - Cytat: <blockquote>cytat</blockquote>


Warto rzucić okiem na przygotowany przez nas ‘zarys’ KRI w wersji, jaką byśmy sobie wymarzyli:
http://www.standardy.org/node/72
Umieściłem tam też odwołania do, poza otwartymi standardami, wolnego oprogramowania itd.
ł.
Pojawił się też raport Gartnera: http://prawo.vagla.pl/node/7356 który może zmienić europejskie widzenie interoperacyjności (niestety w tym “złym” kierunku).
Zastanawiam się jak dokładnie MSWiA rozumie pojęcie “otwarte oprogramowanie”, bo z powyższej relacji wnoszę, że w jakiś sposób przeciwstawia to pojęcie “wolnemu oprogramowaniu”. Czy rzeczywiście jest to rozumienie zgodne z Open Source Definition?
Jeżeli bowiem przyjmiemy rozumienie zgodne z OSD, to w 99,9% zbiór desygnatów pojęcia “wolne oprogramowanie” i “otwarte oprogramowanie” pokrywa się (proszę porównać listę licencji zgodnych z OSD http://opensource.org/licenses oraz listę licencji zgodnych z FSD http://www.fsf.org/licensing/licenses).
Jeżeli natomiast MSWiA sugeruje, że otwarte oprogramowanie to coś innego niż wolne oprogramowanie, to zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno mówimy o tym samym. Proszę zwrócić uwagę, że istnieje sporo dziwnych inicjatyw, które używają w nazwie “open” lub “open license” a mają z otwartością (wolnością) niewiele wspólnego.
Proponowałbym ustalić, czy obie strony mówią o tym samym.
@Krzysztof: wynikło po prostu pewne nieporozumienie, wynikające zapewne z niewiedzy kogoś z Ministerstwa kto odpowiadał na list czym jest free software (wolne oprogramowanie). MSWiA znało pojęcie open-source (otwarte oprogramowanie) i mylnie zinterpretowało free software za tożsame z freeware. Nie drążyłem jednak tematu bo to mimo wszystko mało istotne.
Jestem pewien, że co do tego czym jest otwarte oprogramowanie nie ma wątpliwości. Tak przynajmniej wynikało z mojej rozmowy z panem Wiewiórowskim. I tego terminu należy się trzymać przy dalszych rozmowach.
Panie Krzysztofie
MSWiA rozumie czym jest wolne oprogramowanie i czym jest “oprogramowanie z otwartym kodem źródłowym” i co bywa rozumiane jako “otwarte oprogramowanie”
MSWiA tez rozumie tez co to jest “freeware”
Proponuje zastanowic sie jak wdrazac otwarte rozwiazania w administracji, a nie nad tym czy dwumlask to doubleclick.
Ja sie nawet moge zgodzic, ze zbieznosci to 99,9 % a nie 99,8 % a juz zupelnie nie 97,3 %. Czy to ma znaczenie ? Mamy kilka wiecej ciekawych rzeczy do ustalenia.
Pozdrawiam ze slonecznego Gdanska
WW
czyli konsultacje społeczne się odbyły; wybieramy MSVista, .doc, .xls itd.
Nie wiem skąd ten wniosek, ale wydaje się że jest zupełnie nieprawdziwy.